Jako że na poniedziałek przypadł tylko jeden mecz na poziomie centralnym, oczy polskiego świata futbolu zwrócone dziś były w stronę Skierniewic. Miejscowa Unia, beniaminek I-ligowych rozgrywek, podejmowała na swoim obiekcie Arkę Gdynia. Faworyzowani przed tym meczem gdynianie musieli obejść się smakiem, bowiem zasłużenie przegrali 0:2. Trener Marek Jarolim na dzisiejsze spotkanie desygnował identyczne zestawienie względem zeszłej soboty.

 

W pierwszych momentach rywalizacji oba zespoły zdawały się wzajemnie poznawać, sprawdzając, na ile mogą sobie pozwolić. Po nieco ponad kwadransie gospodarze wyszli spod pressingu, doprowadzając zaraz potem do otwarcia wyniku. Dalekie uderzenie Jana Mierzwy sparował Dawid Arndt, a do bezpańskiej futbolówki dopadł po chwili Damian Gąska, który uwalniając się spod opieki Dawidowi Gojnemu z najbliższej odległości trafił do siatki. Wkrótce zdeterminowana Unia zadała Arce kolejny cios. Na listę strzelców wpisał się wówczas Kamil Sabiłło. Groźny napastnik, czekający tylko na dogodną okazję, bezbłędnie skorzystał z prezentu podarowanego przez Serafina Szotę. Snajper Unii uderzył z powietrza - prosto w dolny róg bramki. Niedługo potem mógł paść trzeci gol dla skierniewiczan. Po tym, jak Gąska wrzucił w pole karne, Arndt zdołał wybronić skaczącą piłkę, którą ostatecznie wybili defensorzy Żółto-Niebieskich. 

Na pewien okres pierwszej odsłony inicjatywę przejęła Arka. Obejrzeliśmy nieudaną próbę z dystansu Dominika Kuna, a także niecelny strzał z wolnego w wykonaniu Dawida Gojnego. Ataki gdynian nie dochodziły do skutku, a w samej końcówce piłkarze Unii o mały włos nie dołożyli kolejnej bramki. Czytelne podanie Filipa Walusia w bocznej strefie przeczytał Mierzwa, który pomykając lewym skrzydłem dostarczył dobre zagranie do kolegi z zespołu. Sabiłło przegrał jednak "sam na sam" z golkiperem Arki.

Do przerwy lepsza o dwa trafienia była drużyna z województwa łódzkiego. Podopieczni Kamila Sochy skorzystali z nieudolności Arki w obronie, zamieniając swoje szanse na gole. Kontrowersję wywołała z kolei sytuacja z Jana Mierzwy i Dawida Arndta. Zawodnik Unii, napomniany wcześniej żółtym kartonikiem, w pewnej sytuacji wleciał z impetem w Arndta, powalając go na ziemię.

Szkoleniowiec Marek Jarolim na dwubramkową stratę zareagował wprowadzeniem na boisko Macieja Ambrosiewicza oraz Eliana Demirovicia. Zastąpili oni kolejno Szymona Lewkota i Filipa Walusia. Arkowcy niemal od startu drugiej części gry wykazywali się otwartością w ofensywie, parokrotnie wprowadzając niepokój wśród lokalnych obrońców. W 50. minucie świetne podanie od Demirovicia otrzymał Gojny, który przebywając na 17. metrze strzelił po przyjęciu w kierunku bramki, lecz przytomni zawodnicy Unii zapobiegli zagrożeniu. Sami gospodarze nie zamierzali wycofywać się z następnych podejść ofensywnych. W krótkim odstępie czasowym kilka razy postraszyli Arkę niebezpiecznymi uderzeniami. Głośniej wtedy dali o sobie znać Krzysztof Toporkiewicz, Kamil Sabiłło czy Jakub Czarnecki. Gdy mijała godzina pojedynku, a do strzału głową złożył się świeżo wprowadzony Elmedin Rama, gracze trenera Jarolima już widzieli piłkę w sieci. Albański napastnik, obsłużony dokładną centrą od Konrada Gruszkowskiego, uderzył w poprzeczkę. Do szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. Zagraniczny atakujący główkował także w okolicach 70. minuty, kiedy znacząco spudłował. W dalszej fazie meczu Dawid Gojny zobaczył drugą żółtą, a w rezultacie czerwoną kartkę. Boczny defensor Arki nieprzepisowo zatrzymał przed polem karnym Jakuba Bierońskiego. Finisz starcia należał już całkowicie do biało-niebiesko-żółtych. Obecni kibice byli świadkami prób autorstwa Damiana Gąski, Antoniego Burkiewicza, Mateusza Szmyda i Oskara Melicha. Piłka wpadła nawet do siatki, ale tylko pozycja spalona uchroniła Arkę przed następnym punchem. 

Unia pokonała Arkę zasłużenie. Piłkarze Marka Jarolima wypadli blado, nie oddając ani jednego celnego strzału na bramkę rywala. Byli w zdecydowanie gorszej dyspozycji niż choćby przed ostatnią kolejką. Gracze ze Skierniewic bezlitośnie wypunktowali gorzej dysponowaną drużynę z Gdyni, niwecząc jej natarcia. To kubeł chłodnej wody dla Arki, która za równy tydzień zagra przy Olimpijskiej przeciwko Puszczy Niepołomice. Liczymy na szybki powrót na właściwe tory.

PS Szacunek dla wszystkich wyjazdowiczów!

Unia Skierniewice: Pruszkowski - Woliński, Stępień, Straus - Mierzwa (46' Czarnecki), Bieroński, Dudek (78' Makuch), Eizenchart - Toporkiewicz (78' Melich), Gąska (84' Szmyd) - Sabiłło (65' Burkiewicz)
Arka Gdynia: Arndt - Gojny, Komenda, Szota, Gruszkowski - Lewkot (46' Ambrosiewicz), Kun (58' Rama) - Milewski (58' Dzięgielewski), Waluś (46' Demirović), Solecki - Gutkovskis
Bramki: 19' Gąska, 22' Sabiłło