Arka jechała do Głogowa, by poprawić nastroje po żenującej kompromitacji w Pucharze Polski ze Stalą Rzeszów i udowodnić, że potrafi wygrać dwa mecze ligowe z rzędu. Zgodnie z przewidywaniami pauzującego za kartki Serafina Szotę zastąpił w wyjściowym składzie Javi Dominguez. Co ciekawe, Tomasz Grzegorczyk zrezygnował tym razem z Alassane'a Sidibe w podstawowej jedenastce, stawiając na środek pola z Maciejem Abrosiewiczem, Dominikiem Kunem i Filipem Walusiem. Jeszcze mocniej namieszał w szeregach swojego zespołu Łukasz Becella, nieoczekiwanie umieszczając Mateusza Bartolewskiego na środku obrony, Sebastiana Strózika przesuwając z ataku na prawe skrzydło, w środku pola desygnując do boju Alana Rybaka, a na szpicy instalując Agona Sadiku.
W pierwszej połowie na murawie nie działo się absolutnie nic. Zakotłowało się dopiero w 44. minucie, kiedy Dominguez wjechał barbarzyńskim atakiem w nogi Szarabury. Sędzia Różycki początkowo ukarał Hiszpana żółtą kartką, ale po analizie VAR zmienił decyzję i wysłał środkowego obrońcę do szatni z ,,czerwienią". Kończąca pierwszą część meczu w dziesiątkę Arka nieoczekiwanie zdążyła sobie jeszcze stworzyć zagrożenie w doliczonym czasie, kiedy Gojny wrzucał piłkę z lewej strony w pole karne, a Strózik tak walczył o ubiegnięcie Gutkovskisa we własnej szesnastce, że omal nie skończyło się golem samobójczym. Na tablicy wyników po 45 minutach było jednak 0:0.
Po zmianie stron nie było wiele ciekawiej. W 62. minucie znajdujący się w polu karnym gospodarzy Ambrosiewicz doskonale wyłożył futbolówkę jak na tacy na 11. metr Lewkotowi, ale płaski strzał defensywnego pomocnika w kierunku lewego narożnika bramki Bąkowskiego golkiper Chrobrego sparował na korner. Dwanaście minut później znów świetną sytuację miał Lewkot, jednak z podobnej odległości przeniósł piłkę dwa metry nad poprzeczką. Głogowianie nie robili wiele, by wykorzystać grę w przewadze. Tak naprawdę jedyne poważne zagrożenie wygenerowali dopiero w 87. minucie, kiedy po wrzutce z lewej flanki Szabłowski strzelał głową tuż obok słupka. Po nudnych jak flaki z olejem 90 minutach sędzia Różycki zakończył rywalizację przy ul. Wita Stwosza.
,,Szukać szczęścia na ulicach tego miasta - to szukać igły w stogu siana na ruchomych piaskach", zaczyna się utwór Taco Hemingway'a ,,Latarnie wszędzie dawno zgasły". Bardzo podobnie jest z szukaniem nadziei i radości w kibicowaniu Arce Gdynia w tym sezonie. Ta drużyna jest obrzydliwa w swoim nieudacznictwie boiskowym. W tej zbieraninie kopaczy próbujących zostać piłkarzami nie ma ani krzty umiejętności i jakości, ale tym ludziom zwyczajnie brakuje też zaangażowania. Nie rozumiemy, jak można było popełnić tyle błędów w doborze kadry na trwający sezon. Tomasz Wichniarek i Wojciech Pertkiewicz ponoszą winę za stworzenie składu węgla i papy, najgorszej Arki w XXI wieku - a na pewno najmniej charakternej. Bywały już w ostatnich dekadach drużyny słabe piłkarsko, nierozwinięte, spadające z ligi - owszem, ale tamtym zawodnikom przynajmniej zależało, zostawiali serce na murawie. Obecna kadra manifestuje swoje lekceważenie kibiców, brak ambicji, gnuśność i próżność. Być może to kwestia zmian pokoleniowych i coraz bardziej pretensjonalnej oraz beznamiętnej młodej generacji - ale byłoby to chyba jednak przesadne spłaszczenie problemu z naszej strony. Dzisiaj w 70. minucie postanowiliśmy przeprowadzić wewnętrzny challenge i liczyć kolejne celne podania żółto-niebieskich w jednej akcji, oczekując przynajmniej czterech zagrań bez straty piłki. Nie udało nam się odnotować ani jednej takiej akcji. Utwór Taco Hemingway'a kończy się słowami ,,paradoksalnie nastała pora, gdy się każdy problem staje ważny, kiedy wyprasza gości lokal, kiedy blakną gwiazdy / paradoksalnie cel się staje wtedy skrajnie jasny... latarnie wszędzie dawno zgasły". To smutny obraz Arki w sezonie 2026/2027. W sobotę o 15:30 podopieczni Grzegorczyka podejmują u siebie Podbeskidzie.
Chrobry Głogów - Arka Gdynia 0:0
Chrobry: Bąkowski - Kozajda, Gric, Bartolewski, Tabiś - Strózik (83' Szabłowski), Lis, Bukowski (63' Bąk), Rybak (63' Ibe-Torti), Szarabura (77' Klimek) - Sadiku (63' Staszak).
Arka: Grobelny - Lipkowski, Dominguez, Komenda, Gojny - Solecki (72' Milewski), Ambrosiewicz, Kun (72' Rzuchowski), Waluś (45+2' Lewkot), Kocyła (83' Gruszkowski) - Gutkovskis (84' Rama).
Żółte kartki: Sadiku, Bukowski, Kozajda - Kocyła.
Czerwona kartka: Dominguez.
Sędzia: Albert Różycki (Łódź).